czwartek, 6 lutego 2014

Rozdział 2

Nazywam się Dawid, mam 15 lat, nienawidzę świata.
Oto mój pamiętnik.

Dzień 1.
Ludzie nie rozumieją czemu się tne, nie mam ochoty im tego tłumaczyć.
Chciałbym znaleźć dziewczynę, z którą będę mógł wyjść z tego nałogu.
Świat jest okrutny.
Tne się żyby zapomnieć o bólu.Co czułęm za pierwszym razem? Nie wiem, nie pamiętam dawno to było.

Dzień 2.
Znam taką jedną, ale nie sądziłem że jest aż taka fajna. Jestem wstydliwy, ale w takim momencie nie ma czasu na wstyd. Muszę być odważny. Ona chyba też mnie lubi. Musze przeżyć coś przed śmiercią.

Dzień 3.
Nie unikam jej wzroku,wręcz przeciwnie. Staram się być najbliżej jak tylko mogę. Nie wiem na czym to polega, ale jak jej dotykam to czuję przyjemne mrowienie, to tak jakby coś mnie do niej przyciągało. Dziś usiadła obok mnie. Dla niej to mały gest, dla mnie zaszczyt. Gdy czuje jej zapach, świat staje się piękny i aż chce mi się żyć. Niestety zapytana czy chciałaby się przejść do fast fooda odpowiada przecząco. Jestem rozczarowany, ale nie mogę jej zmuszać.

Dzień 4.
Szkoła, poranek przechodzi w południe, mijają godziny. 
Nie ma jej, jest smutno.
Dziś znów to zrobie, znów zadam sobie ból.

Dzień 5.
Jestem zadowolny, graliśmy dziś razem w pingla.
Świat znów stał się kolorowy,ale wiem że coś jest nie tak, że jej uśmiech jest wymuszany, jej oczy są smutne. Zapytałem się.
-Czemu cię wczoraj nie było?
-Byłam u lekarza-odpowiedziała szybko, nie tłumacząc wiele, wiem że kłamie
-Coś się stało?-zapytałem zatroskany, nie chcę by coś jej się stało
-Nie nic. A co właściwie robiliście wczoraj?- zmieniła temat, szkoda, najwyraźniej nie chce o tym mówić. Martwię się o nią.
Pogadaliśmy chwilę, później była lekcja, minęła tak szybko jak się zaczęła i rozesziśmy się do domów.

Dzień 6.
Chyba przestałęm się ciąć.

Dzień 7.
Jest sobota, jest mi smutno, brak blizkości odbił na moim ciele bolesne blizny, jestem sam.Muszę przetwać te dwa dni aby móc znów ją zobaczyć.

Dzień 8.
Niedziela. Co więcej mogę powiedzieć. Wolę dni gdy jestem przy niej.

Dzień 9.
Widzę ją na korytarzu. Serce przyspiesz swój rytm, na mojej twarzy pojawia się uśmiech. Ona odwazejmnia uśmiech nieśmiałym uśmieszkiem. Jej koleżanki nie widzą jak na mnie zerka, jest mi tak dobrze i jednocześnie źle bo wiem że nie jest szczęśliwa. Znamy się od dwuch lat, ale dopiero od roku rozmawiamy i śmiejemy się. Jednak jej dusza cierpi od dawna.

Dzień 10.
Chciałbym jej pomóc ale nie wiem co mogę zrobić. Co chwile pytam się czy wszystko w porządku.
Patrzenie na nią każdego dnia jest potworne bo wiem że ma wymuszany uśmiech. 

Dzień 11.
Przeraża mnie to jak ludzie są ślepi
Nie widzą tego co się im pokazuje
Nie słyszą tego co się do nich mówi
Nie dostrzegają wyraźnych próśb o pomoc

Nie wiedzą co się dzieje,żyją w nieświadomości.

Dzień 12.
Oddalam się od niej. Już nie czuje tego co na początku. Kumpel mówi mi:
- Chłopie weź się w garść- ale ja nie potrafie za szybko się zniechęcam, choć w głębi czuję że nadal jej pragnę. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz