niedziela, 11 stycznia 2015
Myśl.
Czasem wieczorem przyjdzie mi do głowy jakaś abstrakcyjna myśl. Nie daje mi ona spokoju, dręczy. Nie mogę przez nią spać. Zaprząta mi głowę, gdy ta powinna cicho oddawać się z duszą w objęcia Morfeusza. Chęć pójścia spać nie ma tu nic do gadania, niestety. Powieki wbrew rozkazom świadomości otwierają się a źrenice rozszerzają. Mówię światu dobranoc, a sama nie usypiam. Hipokryzja? Możliwe. Krzyczę "Pomocy", zmęczone oczy toczą łzy, wyczerpane mięśnie wiotczeją, a mózg nadal swoje. Nic nie zrobię, muszę przeczekać ten sztorm na łodzi tak delikatnej, tak szarpanej swoimi szalonymi falami myśli, że drobny podmuch wiatru może wytrącić ją z równowagi, zdrowia psychicznego. Kiedyś myśl odleci niczym ptak do krain nie skutych lodem, pozostawiając przyjemną pustkę, ciemność, upragniony sen.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz