Kim bym była bez twych słów?
Kim bym była bez swych łez?
Kim bym była bez mych snów?
Kto by na ulicy potrzedł?
Kto by się o drogę spytał?
Czy ja jestem taka straszna?
Czy ja ludzi onieśmielam?
Może ludzi wręcz obrzydzam?
Na mej twarzy jest zły grymas?
Co takiego robię stale?
Czy dostrzegam złe detale?
Może nikt mnie tu nie lubi?
Może jestem dla nich nikim?
Może jestem niepotrzebna?
Może nie potrzebnie się wpierdalam?
Czy ja nie tak wciąż coś robię?
Po co ludzi dalej męczyć.
Skocze z mostu, przetne żyły
By marzenia się spełniły.
Komu wadzę, komu wtrącam.
Wreszcie niech poczuje ulgę.
Gdy zażyje garść tabletek .
I popiję alkocholem.
Lub na sznurku się powiesze.
I niech żyją dwa papierze.
Mówi wam to ateista.
Który ma dość całej władzy.
Co mam zrobić?
Nic nie zmienie.
Nic dobrego się nie stanie.
Ten świat tutaj jest przegrany.
Nie pomogą wojny, kłutnie.
Ani zgody, czy rozwody.
Że umiera co dzień bydło.
A w Afryce wciąż głodują.
Nie wiem co mam robić dalej.
Zagubiona wciąż tu jestem.
Co mam począć na tym świecie.
Może lepiej skocze z mostu.
By nie widzieć wciąż codziennie.
Jak świat do zagłady dąży.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz